25 lutego 2016

WETERYNARIA UWSTECZNIA CZŁOWIEKA




Może i trochę czasu było wolnego od nauki, w końcu dwa i pół tygodnia ferii to nie mało. Jednak nie mogę powiedzieć, że odpoczęłam tak, aby naładować baterie w 100% i mieć maksymalną siłę do działania. 

Za to w poniedziałek rozpoczęłam nowy semestr, mus to mus, więc nie miałam wyjścia. Zmiany jakie wydarzyły się w ciągu tygodnia lekko mnie załamały i zaczęłam się zastanawiać, co ja tak naprawdę robię w tym Lublinie, na tej weterynarii. 

Niby było to moje największe marzenie od dzieciństwa, zmieniało się parę razy, ale w końcu ta myśl wróciła i już została. Tak bardzo się cieszyłam, kiedy dostałam wiadomość o przyjęciu, więc o to i jestem studentką weterynarii.

Pierwszy semestr jako nowość wszystkiego był trudny, ale pod koniec zakończył się szczęśliwie i dobrze go wspominam, jednak jak mam podejść do tego kolejnego? 

Szczerze, to nie mam pojęcia, jeszcze się dobrze nie zaczął, a ja otrzymałam informacje, że moja grupa została zlikwidowana i wszystkie osoby podzielili na trzy pozostałe grupy. Przyczyna? Zbyt dużo osób zawaliło różne przedmioty, więc skreślili ostatnią grupę, czyli moją, aby mieć mniej roboty. 

No i od poniedziałku jestem z nowymi ludźmi, choć może nie tak bardzo nowymi, bo niektórych zdążyłam już poznać wcześniej, ale mniejsza o to. Można powiedzieć, że pojawili się nowi ludzie, nowa grupa, nowi prowadzący, a do tego mnóstwo nowych przedmiotów i informacje o końcowych egzaminach, a przecież dopiero się semestr zaczął!!! 

Kolorowo nie jest, jest wręcz przerażająco i po niecałym tygodniu to ja mam dość. Za to ochronę środowiska mam z Hiszpanem, lepiej nie będę się wypowiadać o nim jako osobie, ale warto napomnieć, że to on wypowiedział słowa z tytułu tego wpisu. 

„Weterynaria uwstecznia człowieka” i to jest prawda, bo przez te studia tak naprawdę nie mamy, my studenci, czasu na nic. Przykładem jestem ja – dziewczyna która kochała czytać książki, oglądać filmy, pisać opowiadania, chodzić na długie spacery, pograć na komputerze, czy po prostu poleżeć i popatrzeć sobie w sufit. Teraz jednak nie mam na to czasu,to wszystko minęło wraz z tym jak poszłam na ten kierunek. 

Czy żałuje?

Na chwile obecną nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, bo tak naprawdę nie wiem, co myśleć. Chwilowo jestem anty nastawiona na wszystko, ale może to minie, gdy ten tydzień się skończy, gdy wrócę do domu i pomyśle choć przez chwilkę trzeźwo. No i oczywiście podejdę do tego wszystkiego z dystansem :)

Obserwatorzy