Może i trochę czasu było wolnego od nauki, w końcu dwa i pół tygodnia ferii
to nie mało. Jednak nie mogę powiedzieć, że odpoczęłam tak, aby naładować
baterie w 100% i mieć maksymalną siłę do działania.
Za to w poniedziałek rozpoczęłam nowy semestr, mus to mus, więc nie miałam
wyjścia. Zmiany jakie wydarzyły się w ciągu tygodnia lekko mnie załamały i
zaczęłam się zastanawiać, co ja tak naprawdę robię w tym Lublinie, na tej
weterynarii.
Niby było to moje największe marzenie od dzieciństwa, zmieniało się parę
razy, ale w końcu ta myśl wróciła i już została. Tak bardzo się cieszyłam,
kiedy dostałam wiadomość o przyjęciu, więc o to i jestem studentką weterynarii.
Pierwszy semestr jako nowość
wszystkiego był trudny, ale pod koniec zakończył się szczęśliwie i dobrze go
wspominam, jednak jak mam podejść do tego kolejnego?
Szczerze, to nie mam
pojęcia, jeszcze się dobrze nie zaczął, a ja otrzymałam informacje, że moja
grupa została zlikwidowana i wszystkie osoby podzielili na trzy pozostałe
grupy. Przyczyna? Zbyt dużo osób zawaliło różne przedmioty, więc skreślili
ostatnią grupę, czyli moją, aby mieć mniej roboty.
No i od poniedziałku jestem z nowymi ludźmi, choć może nie tak bardzo nowymi, bo
niektórych zdążyłam już poznać wcześniej, ale mniejsza o to. Można powiedzieć, że
pojawili się nowi ludzie, nowa grupa, nowi prowadzący, a do tego mnóstwo nowych
przedmiotów i informacje o końcowych egzaminach, a przecież dopiero się semestr
zaczął!!!
Kolorowo nie jest, jest wręcz przerażająco i po niecałym tygodniu to ja mam
dość. Za to ochronę środowiska mam z Hiszpanem, lepiej nie będę się wypowiadać
o nim jako osobie, ale warto napomnieć, że to on wypowiedział słowa z tytułu
tego wpisu.
„Weterynaria uwstecznia człowieka” i to jest prawda, bo przez te studia tak
naprawdę nie mamy, my studenci, czasu na nic. Przykładem jestem ja – dziewczyna która kochała
czytać książki, oglądać filmy, pisać opowiadania, chodzić na długie spacery,
pograć na komputerze, czy po prostu poleżeć i popatrzeć sobie w sufit. Teraz
jednak nie mam na to czasu,to wszystko minęło wraz z tym jak poszłam na ten
kierunek.
Czy żałuje?
Na chwile obecną nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, bo tak
naprawdę nie wiem, co myśleć. Chwilowo jestem anty nastawiona na wszystko, ale
może to minie, gdy ten tydzień się skończy, gdy wrócę do domu i pomyśle choć
przez chwilkę trzeźwo. No i oczywiście podejdę do tego wszystkiego z dystansem
:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz